Przed długim popołudniem w pracy podczas wyjazdu służbowego, poszliśmy z kolegą na lunch, kawę i tiramisu (to ostatnie obowiązkowo).

O ile samo jedzenie nie jest warte szczególnej uwagi, o tyle kawa... to inna historia.

Zamawiając kawę z mlekiem spodziewałam się tradycyjnej filiżanki, może nawet ze spodkiem i ekstra ciasteczkiem, zaś dostałam... Owszem, spodek był, ciastko również, ale filiżanka szklanka z kawą była absurdalnie mała - niewiele większa od kieliszka do wódki. Przez chwilę zastanawiałam się, czy kelner nie przyniósł mi przypadkiem degustacyjnej wersji.

Spróbowałam. Była świetna.

Włosi najwyraźniej wyznają zasadę, że kawa nie musi być duża. Musi być dobra.